"Baduszkowcy" zadziwiają! dLAO CHEgo warto to zobaczyć?

Spektakl dwunastki dyplomantów Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni to nie recital z przebojami. To rozbrajająco szczere, choć chwilami nieco kontrowersyjne, spojrzenie na rzeczywistość.

"Rzuciłem palenie... Kocham Cię...." w reżyserii Grzegorza Wolfa, to niesamowita opowieść ubrana w teksty piosenek zespołu Lao Che: o przemijaniu ("Zawyje zawierucha świat obróci w perzynę, Kto tam będzie pamiętał mnie i moją sośninę"), poszukiwaniu sensu życia ("Na liście do szczęścia, po prostu mnie nie ma"), o materializmie ("Niech zawsze będzie extra, nowe, I niech to dla mnie i tylko dla mnie"), o życiu między niebem a piekłem ("A co my źle pośrodku mamy?"), ale i wewnętrznych konfliktach związanych z religijnością, zwłaszcza tą instytucjonalną ("Nie jestem łatwy w związkach - to jedno, A w tych wyznaniowych - to już na pewno"). 

W spektaklu rzeczywistość odbija się jak w lustrze. Młodzi artyści śpiewają o naszej namiętności do wirtualnego, internetowego świata ("Rozchylił chaszcze łapą drżącą, Podglądał tylko po to, by być w trendach na bieżąco"), ale i o wpływie mediów, polityków na ludzi, karmiących się informacyjną papką("wszyscy myśleli, że to Echo grało, A Echo w ciula grało, igrało i łgało"). Chwilami jest mrocznie, refleksyjnie, chwilami śmiesznie i ironicznie. Ale co ważne, ze spektaklu nie wychodzi się jedynie z estetycznymi doznaniami. W głowie zostają słowa i nieco inny punkt widzenia na otaczający świat. Czyż nie o to chodzi w teatrze?

badusz1jpg

Kilka słów o wykonawcach, których na koniec cała widownia Sali Kameralnej Teatru Muzycznego w Gdyni nagrodziła niekończącą się owacją na stojąco. Dyplomantom "Baduszkowej" życzę już zawsze takiego widoku ze sceny. Po dobrze wykonanej pracy. (Część z nich już tego samego wieczoru doświadczyła satysfakcji publiczności - po występie w "Chłopach").

Od początku. Po zbiorowo wykonanym "Dymie" sceną zawładnęła Weronika Nawieśniak ("Idzie wiatr"), ubrana w strój harcerki, do niesamowicie brzmiącego głosu dołączyła cudownie zagrane emocje. Wyszło wręcz hipnotyzująco. W utworze "Czarne kowboje" - wspomagany przez zespół śpiewający "Łuhu łaha" - Mateusz Feliński zaskoczył mnie swoim wokalem, zwłaszcza w momencie, gdy śpiewał "Nie zasnę! nie zasnę! nie zasnę! nie zasnę! nie!". Kinga Taront - nie będzie w tym przesady, jeśli podkreślę, że swój song zaśpiewała całą sobą. Ruch ciała odegrał tu szczególną rolę, dobitnie uwiarygadniając tekst piosenki "Już jutro". Kacper Kubryński ("Znajda") - mam nadzieję, że o ten wokal będą kiedyś zabiegać reżyserzy na castingach.

Kamil Załuska wziął na warsztat jeden z ciekawszych utworów - "Z kamerą wśród zwierząt buszujących w sieci" - muszę przyznać, że było to kolejne pozytywne zaskoczenie spektaklu. Przy następnym utworze - w tworzonych w ciemności notatkach - zapisałem sobie słowo 'rewelacja' - Hanna Nowakowska w "Bajce o misiu" nie zaśpiewała piosenki... ona ją zagrała... ruchem, ciałem, wyrazem twarzy, nieprawdopodobnymi emocjami jakie włożyła w jej wykonanie. Grzegorz Miller choć dostał song z całkiem poważnym przesłaniem (utwór "Tu"), jego kreacja na scenie przypomniała mi pełne radości i humoru wykonania wodewilu. Panie Grzegorzu przyszłość przed Panem barwna...

"Drogi Panie" to piosenka, z którą zmierzył się Sławomir Banaś. Mam nadzieję, (biorąc pod uwagę specyfikę strony musicalove.info), że zobaczymy tego aktora, na którejś z musicalowych scen. Najszybciej to życzenie spełni Joanna Rybka, którą w kwietniu zobaczymy w "Footloose" Teatru Muzycznego w Poznaniu. Po zaśpiewanym przez Joannę utworze "Hydropiekłowstąpienie" doskonale rozumiem decyzję organizatorów castingu. W pozornie "grzecznym" głosie, kryją się siła i moc! Joanna Pasternak - jeden z lepszych głosów spektaklu - wcieliła się w "Wiedźmę". Przed wielkim finałem ostatnie słowo należało do Agnieszki Kwiecień ("Prąd stały / Prąd zmienny"). Pierwsze takty piosenki - delikatne. Kolejne z ogromny ładunkiem (prawie elektrycznym) emocji. Niesamowity i pozostający w pamięci głos oraz... przeszywające spojrzenie (w utworze "Bóg zapłać").

Ubolewam, że w spektaklu, który obejrzałem 27 stycznia zabrakło jeszcze jednej z absolwentek - Katarzyny Domalewskiej. Wkrótce pojawi się na scenie Teatru Syrena w musicalu "Czarownice z Eastwick". Siłą spektaklu są również doskonale przygotowane aranżacje piosenek Lao Che, wykonane przez Zbigniewa Kosmalskiego. Ogromnym atutem "Rzuciłem palenie... Kocham Cię...." jest grana na żywo muzyka (Kosmalski, Hnatiuk, Kasprzewski, Wojciechowski) - spektakl bardzo na tym zyskuje!

Polecam przygodę ze spektaklem "Rzuciłem palenie... Kocham Cię....". Najbliższa okazja w marcu. Wcześniej, bo już w lutym, w wykonaniu dyplomantów Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej spektakl "Krwawe gody". Uwaga! Bilety szybko się rozchodzą!



maciejgogolkiewicz@musicalove.info