Kim są komandosi teartu?

Podczas spotkania z widzami w Teatrze Muzycznym w Poznaniu - przy okazji pożegnania z musicalem "Jekyll&Hyde" - Janusz Kruciński pozwolił sobie na nietypową dygresję na temat... marginalizacji aktorów musicalowych.

Przy okazji pytania uczestnika spotkania o wymarzone role na przyszłość, aktor wspomniał o komandosach teatru.

- To jest pojęcie, które chciałbym żeby poszło w eter i żeby ludzie zaczęli to kojarzyć. Staram się od jakiegoś czasu ukształtować i spopularyzować określenie komandosi teatru - mówił Janusz Kruciński. - Mam na myśli całe grono - bardzo liczne - moich koleżanek i kolegów, ludzi którzy ciągle gdzieś funkcjonują na niewielkim rynku aktorskim.

Aktor przywołał w tym miejscu swoją fascynację prostymi relacjami jakie oglądał w filmach akcji. Przekonywał, że wychował się na filmach z Sylwestrem Stalone, Arnoldem Schwarzenegerem.

- Nastały czasy, że wszystko jest wydumane, a brakuje najprostszych relacji - ciebie lubię, ciebie nie lubię - tłumaczył aktor. - Jesteś moim przyjacielem, zrobię dla ciebie wszystko. Jesteś moim wrogiem, nie chcę z tobą rozmawiać.

Najboleśniejsze słowa padły jednak, gdy przyszło odpowiedzieć na pytanie o określenie komandosi teatru.

- Bo jesteśmy takim gronem ludzi, którzy przez to środowisko są cały czas marginalizowani - przekonywał Kruciński. Swoje zdanie uzasadniał cytując zasłyszane opinie. - Ci aktorzy musicalowi to tacy niedramatyczni, nieklasyczni, trochę śpiewają, trochę tańczą, trochę grają. Ciągle gdzieś się o nas myśli na marginesie.

I porównał sytuację do filmu... "Predator", w którym komandosi pojawiają się znikąd, zostawiają po sobie zgliszcza i znikają bez śladu w dżungli.

- Takie jest nasze zadanie i to jest piękne - mówił Kruciński. - Bo najwspanialsze emocje jakich nam dostarcza teatr, to jest możliwość zobaczenia widza, który wychodzi z sali oszołomiony. Oszołomiony ilością wrażeń i emocji, które wybuchają na scenie. Żeby widza poruszyć, dobra jest każda rola do zagrania. Jako komandosi teatru nie boimy się żadnych wyzwań.

- Marzymy o tym, żeby widzowie nie mogli wyjść z teatru obojętni; na to co się tu stało, na to co dzieje na zewnątrz, w was, w waszym życiu - dodał Janusz Kruciński.

Czy podzielacie opinię aktora? Zapraszam do dyskusji na Facebooku.

fot. Teatr Muzyczny Poznań, Michał Kordula