Kościelniak zabiera do fabryki manekinów

W listopadzie kolejna okazja obejrzenia musicalu "Sześciu wcieleń Jana Piszczyka" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej.

Scena Teatru Polskiego w Bielsku-Białej kusi miłośników musicali. Jeszcze w tym roku obejrzymy "Człowieka z La Manchy" (w grudniu) oraz "Sześć wcieleń Jana Piszczyka". Ten ostatni 18 i 19 listopada.

Reżyser musicalu, czarodziej polskich produkcji musicalowych - Wojciech Kościelniak umieszcza akcję "Sześciu wcieleń...:" - powieści Jerzego Stefana Stawińskiego - w fabryce manekinów, gdzie świat tworzy się z gotowych form i odlewów, więc aktorzy i tancerze poruszają się pomiędzy wielkimi planszami modelarskimi. Do tego imponująca scenografia, dynamiczna choreografia i doskonała obsada – czy to nie brzmi jak (kolejna) idealna okazja, by odwiedzić Teatr Polski?

- Tragikomiczne losy bohatera „Zezowatego szczęścia” śledzimy przez niemal dwie godziny z zainteresowaniem - czytamy w recenzji Michała Centkowskiego w Newsweek'u. - Piszczyk w znakomitej interpretacji Sebastiana Jasnocha ma w sobie coś z Nikodema Dyzmy, ale i z Allenowskiego Zeliga. Rozpaczliwie pragnie akceptacji i społecznego awansu. I nieustannie próbuje się odnaleźć w straszno-śmiesznej rzeczywistości.

- Musical opowiada o nas wszystkich i choć osadzony jest w rzeczywistości opisanej przez Stawińskiego, to jednak równie dobrze może dziać się współcześnie. Mało to wokół Piszczyków budzących litość, zdolnych do każdej podłości? Zapisują się do kółek różańcowych i gnębią bliźnich, przechodzą z partii do partii, byle wciąż być u koryta? - pisze Stanisław Bubin w recenzji dla Lady's Club.

Premiera spektaklu odbyła się 30 września 2015 roku.  (Fot. Kinga Taukert)