Po premierze: Tomasz Steciuk nie zostanie prezesem!

Już niedługo pierwsza tygodnica premiery musicalu "Jak odnieść sukces w biznesie, zanadto się nie wysilając". Jeśli nie wiecie czym jest tygodnica, odpowiedzi poszukajcie w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. O najnowszej produkcji teatru z odtwórcami głównych ról rozmawia musicalove.info.

Obok głównego bohatera Pierreponta Fincha, rewelacyjnie zagranego przez Kamila Franczaka, uwagę zwraca postać prezesa J.B.Biggleya wykreowana przez Tomasza Steciuka. W tym sezonie oglądaliśmy go już m.in. w "Doktorze Żywago" i musicalu "Evita", ale dopiero w tej roli dostrzegamy drzemiące w nim pokłady energii, entuzjazmu i niesamowitego poczucia humoru.

- Cieszę się, że mogliśmy zrobić taki spektakl, bo uważam, że polska publiczności bardzo potrzebuje takich propozycji - podkreśla aktor. - Jest to znakomicie skonstruowany klasyczny musical, świetnie napisana farsa musicalowa. Bardzo dobrze nam się to gra. Z reżyserem Jackiem Bończykiem, choreografem Jarosławem Stańkiem i całą, genialną ekipą stworzyliśmy fantastyczny team. I do tego jeszcze niesamowite tłumaczenie Jacka Mikołajczyka.

- Od początku miałam wrażenie, że jesteśmy dobrze obsadzeni - podkreśla Wioleta Malchar-Moś, grająca Hedy La Rue. - Nikt nie miał "blokad". Od początku każdy dobrze czuł się w swojej roli, co dało dużo luzu w pracy i pozwoliło dobrze się bawić. Dostaliśmy świetny materiał ze wspaniałą, wesołą, żywiołową muzyką, w której słychać dużo orkiestry.To brzmi tak po amerykańsku.

- Bardzo się cieszę, że mogłam zagrać postać kochanki prezesa - dodaje Malchar-Moś. - Dotychczas grałam albo role księżniczek, albo prostytutek (rola Marii Magdaleny), ale dopiero postać Hedy łączy w sobie elementy obu charakterów. Jest komediowa, lekka, seksowna, ale też nieco taka z przymrużeniem oka. Więc rola marzenie, wszystkie koleżanki mi zazdrościły. (śmiech)

Musical "Jak odnieść sukces..." przez trzy godziny aplikuje widzom gigantyczną dawkę humoru. Strach pomyśleć jak wyglądały przygotowania.

- Długo mieliśmy kłopot, żeby przestać się śmiać z tekstów, które padają na scenie - mówi Kamil Franczak. - Niektóre odpowiedzi, które otrzymuje od moich partnerów były takie, że stałem i nie mogłem nic z siebie wydusić. Nie potrafiłem im nic odpowiedzieć, bo cały czas się śmiałem. Wtedy reżyser uczciwie i sympatycznie ogłaszał... przerwę.

Trudno nie ulec wrażeniu, że musical "Jak odnieść sukces..." to gotowy poradnik dla chcących odnieść korporacyjny sukces.

- Pierreponta Fincha cechuje niezwykły takt, niezwykła umiejętność pozyskiwania ludzkich serc. Osoby z otoczenia dowiadując się nawet, że on coś kręci, nie są w stanie go nie kochać - przekonuje Kamil Franczak. - A zatem przebiegłość połączona z etyką, taktem, uprzejmością i wiedzą na temat wszystkich dookoła stanowią pakiet umiejętności, które są potrzebne do wspinania się - bez problemu, zanadto się nie wysilając - po szczeblach kariery.

Mimo posiadanej wiedzy odtwórcy głównych ról, nie myślą o zmianie profesji. Tomasz Steciuk nie zostanie prezesem.

- Nie nadawałbym się, bo ja często nie potrafię być bezwzględnym - wyjaśnia. - Ktoś mi kiedyś powiedział, żebym został dyrektorem. Odpowiedziałem mu, że nigdy w życiu, bo wtedy musiałby podejmować trudne decyzje dotyczące ludzi, a ja jednak mam dużo skrupułów w takich sytuacjach, więc nie nadawałbym się kompletnie na takiego prezesa - podkreślił Tomasz Steciuk.

- Miałem już kiedyś doświadczenie pracy w korporacji - dodaje Kamil Franczak. - Fajna to była praca, spędziłem tam półtora roku. Było sympatycznie, ale zmęczyłem się. Nie sądzę, że chciałbym się wspinać po szczeblach kariery od pucybuta do milionera. Nie interesuje mnie taka droga, zwyczajnie bym zwariował, gdybym musiał ciągle o coś zabiegać jak czynił to Finch.

"Jak odnieść sukces w biznesie, zanadto się nie wysilając" w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. A na musicalove.info niezdecydowanych - mam nadzieję - zachęcić może do spektaklu nasza recenzja.

Fot. Tomasz Zakrzewski / Teatr Rozrywki Chorzów