Raskolnikow zabił na katowickim Załężu

Studio Musicalowe STEP Tomasza Micha zmierzyło się z powieścią Fiodora Dostojewskiego. “Zbrodnia i kara” wystawiona na scenie Chorzowskiego Centrum Kultury zaskakuje choreografią, grą aktorską.

Artyści chorzowskiej sceny pierwszy raz zmierzyli się z trudnym, poważnym tematem. Co ciekawe akcja “Zbrodni i kary” przeniesiona zostaje na Załęże, jedną z najstarszych dzielnic Katowic. Niezmienne pozostają problemy bohaterów: problemy egzystencjalne i finansowe. Są choroby, alkohol i prostytucja. Niezmienne pozostają też rozterki głównego bohatera Rodiona Romanowicza Raskolnikowa (w tej roli Tomasz Owczarek), studenta utrzymującego się z udzielania korepetycji. Rodia ledwo wiąże koniec z końcem. Ma zaległości w płaceniu czynszu, na bieżące wydatki pożycza pieniądze od lichwiarki. To właśnie Alona Iwanowna (Karolina Pasiut) staje się celem studenta, wyznającego zasadę, że wolno “poświęcić jednostkę, dla dobra wielu”. Kradzioną siekierą Raskolnikow zabija lichwiarkę oraz całkiem przypadkowo jej przyrodnią siostrę Lizawietę Iwanowną (Agnieszka Rumanowska). Od tego momentu zaczynają się jego dylematy, bo jak sam mówi dokonując morderstwa “zabił sam siebie”.

Spektakl Studia Musicalowego STEP to również wyraźnie zarysowane inne postaci. Awdotia Romanowna - Dunia (zagrana przez Darię Resztak ) gotowa wyjść za mąż za Piotra Łużyna (Piotr Praszkiewicz), którego nie kocha, by polepszyć warunki materialne rodziny. Szereg zdarzeń doprowadza jednak do tego, że Dunia oddaje swoją rękę Dymitrowi Razumichinowi (przesympatyczny w tej roli Jan Woldan). Scena wesela jest jedną z piękniejszych - towarzyszy jej niesamowita aranżacja przeboju Marka Grechuty “Będziesz moją panią”.

Niesamowicie zagrana została postać Katarzyny Marmieładow (Aleksandra Konior). Scena, w której - już po śmierci swojego męża (Mateusz Kolankowski) - staje przed urzędem i śpiewając patriotyczne pieśni zaczyna żebrać, jest bardzo wymowna. Otacza ją tłum, wyśmiewających się z niej ludzi, filmujących zdarzenie… telefonami komórkowymi. Przy Katarzynie często spotykamy Sonię (Weronika Karkosz), która sprzedaje się mężczyznom, by pomóc w utrzymaniu swojej chorej macochy, jej dzieci i ojca alkoholika (“prorok wśród brynioli, a może bryniol wśród proroków”).

Jest też postać Arkadiusza Swidrygajłowa (Tomasz Mich), którego z więzienia wykupuje Marfa Pietrowna (rewelacyjna Joanna Mielnikiewicz) - w chorzowskim spektaklu, bogata właścicielka firmy farmaceutycznej. Swidrygajłow w zamian za ślub odzyskuje wolność, z której nie potrafi korzystać - popełnia samobójstwo. Ciekawą kreację śledczego stworzył Łukasz Pudło. Ulegamy jego scenicznej roli - nie wiemy kiedy żartuje, a kiedy jest całkiem serio. Bez problemu odnajduje mordercę dwóch kobiet.

Uwagę widzów zwraca zagrana przez Helenę Rotko właścicielka knajpy, w której czas spędza Raskolnikow. Jej kwestie - w języku śląskim - dodają lokalnego kolorytu i nieco rozluźniają atmosferę w spektaklu.

Obok strony wokalnej (nad którą czuwała Aleksandra Konior) największą siłą “Zbrodni i kary” są choreografie. Tancerze Studia Musicalowego STEP Tomasza Micha to szalenie utalentowani młodzi ludzie. Otwierająca spektakl choreografia zaskakuje widza swoim dopracowaniem. Ruchy są idealnie zgrane z dźwiękami muzyki. Przez większość spektaklu tancerze występują w jednakowych maskach. Zdejmują je między innymi w scenie (“Krew na ulicach”), gdy Raskolnikow wyciera z krwi siekierę. Przez większą część piosenki ich ciała nie odrywają się od sceny, potem grają również swoimi twarzami.

Zaskakuje scena z klubu, w którym dorabia Sonia. Nie ma w tej scenie wulgarności. Zadziwiają tancerze - mężczyźni, tańczący w butach na wysokim obcasie. Świetnie sobie z tym radzą. Elementy pantomimy wykorzystuje scena tuż po śmierci Alony i Lizawiety, z niesamowicie brzmiącą w tym momencie piosenką “Laleczka z saskiej porcelany”. Energii nie brakuje podczas utworu “Prawy do lewego”. To najdynamiczniejsza choreografia spektaklu. Zadziwiające jest również sprawne przechodzenie między scenami. W kompletnych ciemnościach błyskawicznie pojawiają się i znikają elementy scenografii.

Podziwiam pracę ludzi tworzących tę scenę. I nawet najbardziej barwne słowa nie są w stanie oddać emocji jakie rodzą się podczas spektaklu. Trzeba usiąść na widowni Chorzowskiego Centrum Kultury i oddać się atmosferze. Mam nadzieję, że “Zbrodnia i kara” pojawi się jeszcze kiedyś na deskach. A już w maju kolejna premiera - komedia kryminalna “Hotel Czarna Magnolia”.


Zbrodnia i kara
REŻYSERIA: TOMASZ MICH, TOMASZ OWCZAREK
PRZYGOTOWANIE WOKALNE: ALEKSANDRA KONIOR
CHOREOGRAFIA: TOMASZ MICH
PRZYGOTOWANIE AKTORSKIE: TOMASZ OWCZAREK
SCENARIUSZ: TOMASZ OWCZAREK