"Roma" odleciała z "Pilotami"

Nie lubie premierowych pokazów. Nie lubię czerwonych dywanów, blasku fleszy, podniosłej atmosfery i... droższych z tej okazji biletów. Szukam miejscówek na pokazy przedpremierowe, którym nie brakuje tego niesamowitego podniecenia wśród elegancko ubranych widzów; tego oczekiwania na "pierwszy raz" - nas widzów i twórców spektaklu. Moja i blisko tysiąca miłośników musicali premiera "Pilotów" w reżyserii Wojciecha Kępczyńskiego miała miejsce 5 października. Tego dnia przez Polskę przechodził orkan Ksawery. Turbulencje pojawiły się również na scenie Teatru Muzycznego Roma. O tym za moment.

Zaledwie na dwa dni przed pierwszym spektaklem na stronie teatru opublikowano obsadę. Zaostrzyło to apetyt na piękną przygodę z historią. Naszą własną historią. To już nie miało być o rewolucji francuskiej czy październikowej, ale o bohaterstwie polskich pilotów w czasach II wojny światowej. Na pierwszy ogień lotniczych dział wysłano sprawdzony duet (znany z gdyńskiego "Ducha") Edytę Krzemień i Przemka Zubowicza. Tego ostatniego wykonanie utworu "Dręczy mnie" w "Dzwonniku z Notre Dame" wciąż brzmi w mojej głowie. Nie miałem wątpliwości, że para znakomitych i doświadczonych wokalistów zagwarantuje niesamowite doznania. I dokładnie tak się stało. Zaśpiewane w duecie "Nie obiecuj nic" na długo zostaje w pamięci. Takty z refrenu nuci się długo po wyjściu z teatru. Muzyka do spektaklu "Piloci" to zasługa duetu Jakub Lubowicz i Dawid Lubowicz. Teksty piosenek napisał Michał Wojnarowski. Kilka z nich zwróciło moją uwagę. "Angielska herbata" wyśpiewana tembrem Jakuba Szydłowskiego, z humorem pokazuje - wciąż przecież trwające - przywiązanie brytyjczyków do herbacianej tradycji. "Rowerowe love" oraz "Pan Hurricane" zaskakują nowoczesnym brzmieniem, którego nie spodziewałem się w opowieści z martyrologicznym zabarwieniem. Szeroki uśmiech na mojej twarzy wywołała piosenka o cudownym "aniele", dźgającym strzykawką naszego dzielnego, unieruchomionego w gipsie pilota, w rolę którego wcielił się Marcin Wortmann (w tym sezonie również w rewelacyjnej roli Strelnikowa w białostockim "Doktorze Żywago").

Nie ukrywajmy, Teatr Muzyczny "Roma" od strony wizualnej z każdym spektaklem dopieszcza widza i coraz wyżej podnosi poprzeczkę. "Taniec wampirów", "Upiór w operze", "Nędznicy" - te musicale zaskakiwały scenografią;  jej rozmiarem, dopracowaniem i dbałością o detale. To były prawdziwe dzieła sztuki. W "Pilotach" sięgnięto po najnowocześniejsze rozwiązanie - nie są to zapadnie, nie ą to platformy czy odkrywany w innych teatrach mapping. W widza "uderzają" gigantyczne ekrany LED, na których - bez większego wysiłku - "dekoracja" zmienia się jak w kalejdoskopie. Wspaniała technologia. Po początkowym zachwycie, kolejne sceny spektaklu zaczynają wyglądać jak kinowy film; szybko zapomina się o tym, że jesteśmy w teatrze. Animacje komputerowe niczym z symulatora lotów czy gry komputerowej mają oddać dramatyzm scen batalistycznych. Z czasem zaczynają męczyć oko. Odrobina pirotechniki mającej przestraszyć widza kończy pierwszy akt.

Po przerwie musical jako gatunek broni się doskonale. Wokalnie - uczta dla uszu. I tak do końca, który przychodzi niespodzianie niczym deus ex machina.

piloccojpg

Bilety na "Pilotów" sprzedają się doskonale. Obawiam się jednak czy nie jest to "efekt Romy"... Również i mnie na "Pilotów" przywiodła ciekawość. To już nie "Mamma Mia" pełna szlagierów. To już nie "Deszczowa piosenka" z wodą lejącą się na scenę. "Piloci" to chwalebny fragment historii, tylko czy jest na niego miejsce w musicalowej formie. 

Po wcześniejszych produkcjach TM "Roma" zawsze pozostawał niedosyt, który powodował, że na ten sam spektakl szło się co najmniej jeszcze raz. Na "Pilotów" nie wybiorę się ponownie. Poczekam na kolejną propozycję.

Na koniec ciekawostka drobnym drukiem. Na jednej ze stron internetowych tuż po premierze ukazała się wspaniała recenzja spektaklu. Pochwalny hymn na cześć twórców, pod którym czytelnicy (domyślam się, że również widzowie) zamieścili kilka niepochlebnych komentarzy, wystawiając autorom spektaklu bardzo niskie oceny. Kilka godzin po upublicznieniu możliwość komentowania została wyłączona, a wcześniejsze opinie usunięto.