Trzy czarownice to twardy orzech do zgryzienia!

Najbardziej oczekiwana premiera tego sezonu już w 3 marca. Po pierwsze tytuł, którego jeszcze w Polsce nie było. Po drugie to zapowiedź powrotu warszawskiego Teatru Syrena do grona najlepszych teatrów muzycznych stolicy. To również pierwszy spektakl reżysera Jacka Mikołajczyka jako dyrektora tej placówki. Po trzecie to niesamowita lista nazwisk aktorów i realizatorów, sama w sobie będąca gwarancją najlepszej marki.

Na deski Teatru Syrena wkraczają “Czarownice z Eastwick”. Na pokazy przedpremierowe i samą premierę bilety sprzedały się błyskawicznie. Na początek marca, na niektóre spektakle nie ma już miejsc, na inne pozostały ostatnie bilety.

Przy produkcji musical w Syrenie zaangażowanych zostało blisko 300 osób. Ster wziął w swoje ręce Jacek Mikołajczyk, reżyser takich musicali jak “Rodzina Addamsów” w Gliwicach czy “Zakonnica w przebraniu” i "Nine" w Teatrze Muzycznym w Poznaniu. Za scenografię “Czarownic” odpowiada Grzegorz Policiński, a za barwne kostiumy Ilona Binarsch. Magię do teatru wprowadził iluzjonista Maciej Pol. Autorem choreografii jest Jarosław Staniek, a kierownictwo muzyczne obejmuje Tomasz Filipczak, który wspólnie z muzykami schodzi do otwartego po 14 latach orkiestronu!

Nazwiska aktorów to dodatkowa rekomendacja. Na scenie pojawią się m.in. Barbara Melzer, Olga Szomańska, Paulina Grochowska, Tomasz Steciuk, Przemysław Glapiński, Ewa Lorska, Beata Olga Kowalska, Piotr Siejka czy Jolanta Litwin-Sarzyńska.

- Zespół wykonawców został wyłoniony z castingu, w czasie którego przede wszystkim szukaliśmy magnetycznych osobowości - takich właśnie wymaga ten materiał - mówi Jacek Mikołajczyk, reżyser spektaklu. - Cieszę się, że wśród wykonawców znalazła się zarówno grupa aktorów, z którymi miałem przyjemność pracować przy wcześniejszych moich realizacjach, jak i mocna reprezentacja artystów związanych od lat z Teatrem Syrena.

Rolę szarmanckiego Darryla, który mocno namiesza w życiu mieszkańców Eastwick, zagrają na zmianę Przemysław Glapiński i Tomasz Steciuk. Dla tego drugiego to kolejna premiera w tym sezonie. Zagrał m.in. w “Doktorze Żywago” w Białymstoku oraz “Jak osiągnąć sukces…” w Teatrze Rozrywki w Chorzowie. Występuje w poznańskiej “Evicie”, a za chwilę wraca do “Upiora w operze” w Operze i Filharmonii Podlaskiej.

- Trzy czarownice to twardy orzech do zgryzienia - mówi nam Steciuk. - Darryl van Horne to duża rola, bardzo ciekawa, kolorowa, ale i “krwista” postać. Scenariusz musicalu jest oparty na filmie i jest praktycznie kalką, z paroma dodanymi sytuacjami, postaciami i inną końcówką, ale na szczęście muzyka i anturaż musicalowy nie pozwalają się silić na filmowe sytuacje, chociaż niektóre sceny są i kameralne i ostre jak w filmie.

- Mam nadzieję, że nie będą widzowie doszukiwać się podobieństw do Jack’a Nicolsona - mówi aktor Teatru Syrena, Przemysław Glapiński. - Teatr muzyczny rządzi się innymi prawami, trzeba szukać innych środków wyrazu niż te, które można stosować w filmie. Proszę spodziewać się, że postać Darryla będzie wykreowana inaczej.

- Kto by się śmiał porównywać z Jackiem Nicolsonem - dodaje Tomasz Steciuk. - Staramy się z Przemkiem Glapińskim, z którym kreujemy Darryla, znaleźć w sobie własnego van Horne’a. Każdy z nas pokaże go po swojemu.

- "Czarownice..." mają być produkcją musicalową z prawdziwego zdarzenia, w której fantastyczny, bardzo wdzięczny materiał będziemy prezentowali z możliwie wielkim na naszej scenie rozmachem - wyjaśnia reżyser Jacek Mikołajczyk. - To spektakl przede wszystkim o kobietach i kobiecości. Nie przypadkiem postać czarownicy znalazła się w XX wieku na sztandarach feminizmu: symbolizuje kobietę niezależną, pozbawioną kompleksów, świadomą własnego ciała i własnej siły, wolną i wyzwoloną. O takich kobietach są "Czarownice z Eastwick" i o takich będzie również nasz spektakl.

Fot. Bartek Warzecha