Chcę być Włochem! "Dziewięć" kroków do udanego musicalu. "Nine" w Poznaniu


W każdym jest trochę z dziecka. Pytanie tylko, kiedy z tym dzieckiem czas się pożegnać, zwłaszcza gdy ciągle ktoś nam powtarza - dorośnij. "Nine" to dwie godziny świetnej zabawy, podczas której główny bohater musicalu będzie musiał odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Guido Contini (w tej roli doskonały aktor musicalowy - Damian Aleksander) jest znanym włoskim reżyserem i - powiedzielibyśmy dziś - celebrytą, rozpoznawanym na ulicy przez przechodniów; jest obiektem westchnień kobiet oraz niezdrowego zainteresowania dziennikarzy, prześladujących go na każdym kroku. Mężczyzna kocha życie i... kobiety. Uwielbia długo imprezować, a potem jeszcze dłużej spać. Tuż przed czterdziestymi urodzinami świat Continiego zaczyna się sypać: brakuje mu pomysłu na nowy film, za który zainkasował już znaczną zaliczkę.

Jego żona zastanawia się nad rozwodem, a... o ślubie z nim marzy kochanka Carla. Kobiet jest jednak więcej. Claudia Nardi - natchnienie reżysera, gwiazda jego pierwszych filmów, spragniona stablinego życia, a nie iluzji u boku Continiego. Jest też Liliane La Fleur, producentka filmowa, podążająca krok w krok za bezpłodnym umysłem Continiego. Towarzyszy jej tajemnicza wspólniczka gotowa do "uszkodzenia" naszego reżysera w przypadku niesubordynacji. Do tego wracają jeszcze wspomnienia z dzieciństwa związane z kochającą matką i... tajemniczą prostytutką, która gdzieś na plaży, niedaleko klasztoru pokazała małemu Guido czym jest miłość.

nine2jpg

Do czego doprowadzi ten wielopoziomowy kryzys w życiu Guido, czy wyciągnie on wnioski i czy wreszcie znajdzie pomysł na filmowe dzieło, przekonają się widzowie musicalu "Nine" w reżyserii Jacka Mikołajczyka (autora sukcesu "Zakonnicy w przebraniu"), obecnie na afiszu Teatru Muzycznego w Poznaniu.

"Nine" wystawiono po raz pierwszy na Broadwayu w 1982 roku. Zagrany został prawie 800 razy i zdobył prestiżową nagrodę Tony w pięciu kategoriach, w tym za najlepszy musical. Okrzyknięty arcydziełem, "Nine" stanowi zarazem najważniejsze dokonanie w dorobku scenicznym Maury'ego Yestona, autora muzyki i tekstów piosenek, kompozytora innych znanych broadwayowskich przebojów. Jego Phantom grany był przez kilka sezonów w Teatrze Muzycznym w Poznaniu, a cykl piosenek Opowieści zimowe, w wykonaniu Edyty Krzemień, spotkał się ze znakomitym przyjęciem i doczekał się wydawnictwa płytowego.

Na płytę przygotowywaną przez Teatr Muzyczny w Poznaniu trafią również piosenki z "Nine" (premiera CD w lutym 2018). Wiele z nich to prawdziwe perełki. Za serce chwyta song matki Guida. Intymności scenie nadaje wyświetlany w tle film jakby z domowej, prywatnej wideoteki. Każdy chciałby mieć matkę taką jak ta zagrana przez Joannnę Horodko: ciepłą, dobrą, cierpliwą. Chce się ją przytulić, gdy Guido ją zawodzi i staje się powodem jej smutku.

Anita Steciuk w roli żony Luisy poraża opanowaniem z jakim przyjmuje rozwiązłe życie swojego męża. Do czasu... W scenie gdy dochodzi do kłótni małżonków poczułem się jak w Italii. Przekleństwa rzucane po włosku pokazują temperament bohaterów. O tym, że warto być prawdziwym Włochem, przekonała mnie Małgorzata Chruściel (w roli Saraghiny), w fantastycznej, zmysłowej choreografii niczym z "Kabartetu" Boba Fosse’a z Lizą Minnelli.

nine4jpg


Może to dziwne, ale zachwycił mnie utwór "Dzwony u Świętego Sebastiana" tuż przed końcem pierwszego aktu z cudownie wyśpiewanym Kyrie Eleison, wprowadzającym w mroczną atmosferę klasztoru. To tu, do szkoły prowadzonej przez zakonnice trafił mały Contini. Przejmująco wyglada scena, w której klęczącemu na grochu Guido towarzyszy spersonifikowane wspomnienie z dzieciństwa.

Musical w pewnym momencie schodzi ze sceny. Liliane La Fleur (w roli tej przeurocza Barbara Melzer) szuka wśród mężczyzn na widowni, tajemniczego wielbiciela, od którego dostała kwiaty. Spodziewam się, że sytuacja ta może za każdym razem wyglądać inaczej, bo zależeć będzie od... reakcji publiczności. Stąd mój apel: Panowie, nie obawiajcie się, przyznajcie się, że to od Was jest bilecik dołączony do bukietu - może być z tego niezła zabawa

nine1jpg


Wróćmy jeszcze do Guido Continiego. Cieszę się, że mogłem zobaczyć Damiana Aleksandra bez szat i maski upiora z opery. Miałem wrażenie, że jedyny mężczyzna tego musicalu nie schodzi ze sceny, przez cały czas zachwycając widza energią, humorem i niekończącymi się pokładami namiętności. Współczułem mu, gdy kończył się jego świat, gdy zaczynał się bać, gdy mógł zostać sam, bez wszystkich jego kobiet.

A gdzie te "dziewięć" kroków do udanego musicalu? Reżyser, cudowna orkiestra, humor, piękne kobiety, nieskomplikowana scenografia, niesamowite głosy, świetne piosenki, dopracowana choreografia i... bańki mydlane. I mamy w teatrze niezłe kino o kinie.

Recenzja spektaklu "Nine" z dnia 7 października. Więcej o musicalu oraz pozostałych obsadach na stronie TM Poznań. (Zdjęcia FOTOBUENO, TM POZNAŃ)

maciejgogolkiewicz@musicalove.info