Musical “jest jak czeresienka. Nic tylko smakować!” - Recenzja “Czarownic z Eastwick”.

Diabelsko pikantny, piekielnie zmysłowy i szatańsko śmieszny - taki jest musical “Czarownice z Eastwick”, który zachwycać będzie publiczność Teatru Syrena w Warszawie. To dawka - świetnej zabawy, soczystego humoru, ognistego tańca, dopracowanej muzyki, kwitnących kolorami kostiumów i zachwycającej scenografii - którą trzeba sobie zaaplikować. Bez konsultacji z lekarzem lub farmaceutą!

Nasze “Czarownice z Eastwick” to kobiety po przejściach. Poznajemy je w momencie, gdy rozważają swoją przyszłość u boku idealnego mężczyzny. Lista ich oczekiwań wobec partnera wydaje się nie mieć końca: “Wymarzony, troskliwy i naturalny, silny jak tur, diabelsko przystojny, ideał bez wad, doskonały od stóp do głów”.

Tymczasem do Eastwick sprowadza się nowojorczyk Darryl van Horne (Tomasz Steciuk) - “o wilku mowa, a diabeł tuż, tuż”. “W miasteczkach takich czujesz się jak niepospolity gość (...) ja uwielbiam taki los. Miasteczek małych czar”. Kupuje posiadłość i od początku miesza w życiu spokojnego, wręcz nudnego miasteczka. Planuje osuszyć mokradła i wyciąć wiązy, w których gnieżdżą się białe czaple - duma Felicii Gabriel (Beata Olga Kowalska), ważnej persony, przewodniczącej komitetu opieki nad zabytkami, która o sobie mówi “Eastwick to ja”.

Darryl szybko rozkochuje w sobie trzy nasze bohaterki, znajdując klucze do ich serc, myśli i rozpalonych seksualnością ciał (“Byłyście zwykłymi kobietami, pustymi naczyniami, a ja was napełniłem”). Jane Smart (Barbara Melzer) wyciszona, podchodząca do życia z rezerwą, “zimna jak sopel”, “zawsze na dystans”. Wiolonczelistka. “Nie możesz grać tylko nut, musisz zagrać poezję, jęk prosto z duszy (...). Musisz dać się ponieść” - przekonuje ją Darryl i z jedynej, obsesyjnej pasji do muzyki, wybudza ją do wielkiej namiętności!

Sukie Rougemont (Paulina Grochowska) pisarka, rozwiedziona, romansująca z  mężem Felicii, Clydem (Piotr Siejka), “który po rozwodzie jako jedyny w miasteczku jej nie osądzał”. Sukie jest zamknięta w sobie (“siedzi jak trusia”), ma kłopot z wyrażeniem swoich myśli ( “język więźnie mi w gardle”). “Zawsze mi brakuje słów” - przekonuje. Darryl nie mówiąc zbyt wiele i na to znajduje lekarstwo, stając się... wiernym słuchaczem Sukie.

Alexandra Spofford (Olga Szomańska), rzeźbiarka (“to jest babskie hobby”), samotnie wychowuje syna Micheala (Maciej Pawlak). Niestety ma kompleksy - “krąglejsza i grubsza, i starsza…”. “Jest wspaniała jaka jest. Czysta magia” - słowami tymi Darryl i do jej serca otwiera sobie drzwi. “Tłamsisz swój potencjał. Musisz przestać marnować czas i rzucić się na cały świat”.

Sukie, Jane i Alexandra przeprowadzają się do domu Darryla i większość czasu spędzają... w jego ogromnym różowym łożu. I zaczyna się magia (“Wszystkie trzy panie, niewypowiedziana potęga”). Wyzwolona zmysłowa kobiecość zaczyna promienieć, czarować, “przenosić góry”, bo “w każdej kobiecie jest czarownica”. Nagle okazuje się, że nie ma dla nich rzeczy niemożliwych. Doprowadzają one do wydarzeń, których potem mocno żałują. W tym miejscu zakończę opis sytuacji. Nie chcę widzom odbierać przyjemności z osobistej wizyty w Eastwick. Poddajcie się czarom...

Tomasz Steciuk w roli Darryla van Horne’a to istny diabeł na scenie! (“Demon z każdym z nas tkwi”). W tym sezonie to jego niewątpliwie najlepsza kreacja. Steciuk rządzi sceną Teatru Syrena, sypie soczystymi dowcipami (“Gdybym powiedział, że ma pani boskie ciało, to musiałbym być kompletnie nawalony”), tańczy z pasją i śpiewa z niesamowitą mocą (song - „Taniec z demonem”). Czasami wydobywa z siebie głos Nergala na koncercie, a innym razem... Niemena (sami to usłyszycie). I koniecznie miejcie w pogotowiu telefon… Darryl może chcieć sobie z Wami zrobić demoniczne selfie.

Miałem przyjemność przyglądać się castingowi do “Czarownic z Eastwick”. Usłyszałem kilkanaście razy (a szanowna komisja castingowa kilkadziesiąt) piosenkę “Słowa”. Zaśpiewana przez genialną Paulinę Grochowską już w musicalu to majstersztyk. Jak zawsze niezawodna i perfekcyjna Barbara Melzer,  song “Czekać na muzykę” również śpiewała na castingu i już wtedy wiedziałem, że to właściwa aktorka na właściwym miejscu - czyli "z wiolonczelą między udami"! Barbara Melzer gra całą sobą, dzięki czemu jej postaci są tak szalenie wiarygodne. Dla Olgi Szomańskiej rola Alexandry - czego nie ukrywała w wywiadach - to spore wyzwanie. I muszę przyznać, że zadanie wykonane zostało perfekcyjnie. Song „Kobiecej magii dar” udowadnia, że teatr muzyczny to idealne miejsce dla talentu Szomańskiej.  Te niesamowite aktorki zaczarowały mnie utworem, w którym śpiewają o małej dziewczynce, która jest w każdej kobiecie.

Chylę nisko czoło przed Beatą Olgą Kowalską! Postać Felicii Gabriel zagrana z niesamowitą ekspresją, w połączeniu z iluzjonistycznymi efektami Macieja Pola (w „Czyste zło”) to wysoko podniesiona poprzeczka. Zwracają uwagę role Micheala (Maciej Pawlak) i Jennifer (Katarzyna Domalewska, dla której to debiut tuż po szkole na tak dużej scenie). Duet “Nagle” wzrusza do łez.  Dla Domalewskiej "Czarownice" mają szansę stać się przepustką do wielu scen muzycznych.

Nie da się nie zauważyć Fidela - Dawid Pelowski. Mogłoby się wydawać, że to tylko dodatek do Darryla, a tymczasem to tajemnicza postać, poruszająca się z gracją po scenie, ubrana w niesamowite stroje.  Doceniam umiejętność Pelowskiego w poruszaniu się w butach z 13-centymetrowym obcasem. To było szaleństwo, gdy w utworze "Chwały mej pieśń" (w stylu gospel), Fidel tańczył niczym derwisz!

I jeszcze jeden cukiereczek! Jagoda Król w roli koszmarnej Dziewczynki. Piękny głos i swoboda na scenie!

Skoro mowa o strojach. Ponad 100 kreacji do “Czarownic z Eastwick” stworzyła Ilona Binarsch. Zachwycają kolorami. Wspomniane stroje Fidela czy Darryla to ideał sam w sobie. Stroje mieszkańców tchną nudą. Ale to celowy zabieg, bo takie jest ich życie… Kostiumy, w których pojawiają się “Czarownice” to nie tylko okrycie. Widać rozkwitającą w nich kobiecość. Wyrazy szacunku również dla twórcy scenografii Grzegorza Policińskiego. Miasteczko Eastwick, dom Darryla van Horne’a - zachwycają rozmachem na niewielkiej scenie Teatru Syrena. Całość precyzyjnie ubrana w światło (Artur Wytrykus, Grzegorz Policiński), które subtelnie podkreśla walory poszczególnych scen.

Mała przestrzeń - co bardzo ciekawe - nie sprawiła kłopotu autorowi choreografii. Jarosław Staniek bez problemu zmieścił na scenie ponad 20 dynamicznie tańczących osób. I jeśli do przerwy można czuć choreograficzny niedosyt, to drugi akt wypełniają sceny przesycone niesamowitym ruchem, układami, którymi pozostaje jedynie delektować się bez końca. Najlepsze sceny to te towarzyszące piosenkom „Miasteczek małych czar”, "Brudne pranie" (z tancerzami w pralkach!), „Taniec z demonem” (szalenie ognisty, erotyczny taniec z łańcuchami). Zachwycają małe szczegóły - stojący z założonymi rękami mieszkańcy Eastwick niesamowicie poruszają palcami, za którym to gestem kryją się ich kompleksy i nuda życia.... Przyjrzyjcie się też jak poruszają się tubylcy z Eastwick - w grupie, stuleni, jak jeden organizm. No i jeszcze ruch kciuków podczas repryzy “Brudnego prania” - to wynalazek, który mnie zauroczył.

Nie sposób nie wspomnieć o muzyce. Jedenastoosobowy zespół pod kierownictwem Tomasza Filipczaka, zamknięty w - otwartym po ponad 14 latach - orkiestronie Teatru Syrena brzmi fantastyczne. Sam fakt muzyki na żywo jest atutem spektaklu, ale dopiero genialna praca muzyków, przesądza o tym, że “Czarownice z Eastwick” mają dźwięku moc!

I na koniec Jacek Mikołajczyk, autor przekładu, reżyser i jednocześnie dyrektor Teatru Syrena. Jedno słowo - gratuluję - spektaklu o kobiecości i kobietach. "Czarownice z Eastwick" odczytuję także jako hołd dla kobiet i "czystej magii" o której wspomina Darryl: rodzeniu dzieci, macierzyństwie.

Mikołajczykowi udało się zgromadzić niesamowity zespół artystów i realizatorów, którzy odkryli w sobie magię, a może co niektórzy nawet demona, dając w efekcie kompletny pod każdym względem musical, dzięki któremu “Syrena” - nawiązując do swojej pięknej historii - może znów błyszczeć na firmamencie najlepszych teatrów muzycznych.

maciejgogolkiewicz@musicalove.infoZdjęcia w tekście: Bartek Warzecha / Teatr Syrena. Recenzja powstała po obejrzeniu dwóch spektakli: próby generalnej 28 lutego oraz pokazu premierowego 3 marca 2018.

Więcej o spektaklu i pozostałej obsadzie przeczytasz na stronie Teatru Syrena. 


POST SCRIPTUM: Autor powyższego tekst składa podziękowania pracownikom Teatru Syrena, w szczególności dyrekcji Jackowi Mikołajczykowi i Marcinowi Zawadzie, za wsparcie i pomoc w realizacji materiałów prasowych na wszystkich etapach przygotowań musicalu, na przestrzeni ostatnich miesięcy. Dziękuję za otwartość, dyspozycyjność, gościnność i za zaufanie.