„Zawsze wracałem do musicalu, który ratował mnie życiowo”


Musicalove.info rozmawia z aktorem Dariuszem Kordkiem, o musicalu, o roli życia i lekcji życia w „Metrze”

dariuszkorekjpg

                                                           fot. www.darekkordek.com 


muscialove.info: Ma Pan na swoim koncie wiele ról w filmach i serialach. Lista jest dość długa. Są też liczne role musicalowe, począwszy od "Metra" a skończywszy na "Doktorze Żywago". Jaką rolę odgrywa musical w Pana życiu osobistym, ale i zawodowym?

Dariusz Kordek: Bardzo ważną. Trochę zmienia się teraz moja przygoda musicalowa, bo wchodzę w wiek, w którym gram dojrzałe role .W "Deszczowej piosence" czy "Crazy for you" to były tak zwane główniaki. Prawda jest taka, że musical jest domeną młodych wykonawców. I ja też jako młody wykonawca, zaraz po debiucie teatralnym w Teatrze Rampa zacząłem moją przygodę zawodową z musicalem, kiedy „uciekłem” do "Metra". Później, nawet jeśli gdzieś odchodziłem np. by grać w serialu czy gdy miałem w życiu epizody niezwiązane z działalnością artystyczną zawsze wracałem do musicalu, który mnie życiowo ratował, gdy nie było innych propozycji. To jest gatunek, który - mam nadzieję - jeszcze długo będzie odgrywał ważną rolę w moim życiu zawodowym.

musicalove.info: Czy rola w Metrze, była tylko kolejną - w pana CV - pozycją, zadaniem aktorskim czy może niosła z sobą jakąś lekcję. Czy "Metro" czegoś Pana wtedy nauczyło?

Dariusz Kordek: To był szalony czas. Długi etap, który trwał prawie 10 lat. Wiele się wtedy działo, wiele się nauczyłem, w tym ciężkiej musicalowej pracy. Graliśmy "Metro" codziennie, w soboty i niedziele nawet dwa razy dziennie. Zawsze będę traktował "Metro" jaką moją musicalową, teatralną inicjację.

musicalove.info: Wokół produkcji musicalowych w Polsce robi się coraz głośniej, bilety na spektakle rozchodzą się błyskawicznie. Jaką wróży pan przyszłość musicalowi w Polsce?

Dariusz Kordek: Jesteśmy odbiciem tego, co dzieje się na bardziej doświadczonych rynkach teatralnych. W tej chwili każdy teatr w Polsce ma ambicje wystawienia musicalu. Tej jesieni rzeczywiście premier jest mnóstwo. Dobrze, że to się rozwija, że jest więcej pracy dla młodych adeptów musicalu, ale i dla nas dojrzałych artystów.

musicalove.info: Czy jest postać, o której może Pan powiedzieć - rola życia?

Dariusz Kordek: Z pewnością to Don Lockwood w "Deszczowej piosence". Spektakl, do którego dojrzewałem przez różne produkcje nie tylko musicalowe. Przygotowaniem kondycyjnym był udział w „Tańcu z gwiazdami”, a wcześniej nauka stepu do "Crazy for you" Janusza Józefowicza; to wszystko złożyło się w tę jedną rolę. To była bardzo wymagająca fizycznie rola, tym bardziej, że zagrałem ją mając 47 lat. Nikt na świecie nie zagrał tej roli w tak zaawansowanym wieku (śmiech). Mi się to udało. Czerpię teraz z tych umiejętności, na przykład przy musicalu "Bodo", gdzie ta stylowość, sposób poruszania się w kostiumie też są ważne.

musicalove.info: Czy pojawia się żal, gdy któryś z musicali, w którym Pan występuje schodzi z afisza? Czy trudno rozstać się z tytułem?

Dariusz Kordek: Tak po ludzku myślę, że tak. Zwłaszcza gdy spektakl nie jest zgrany i nie musiałby schodzić z afisza. Na przykład uważam, że musical "Mamma Mia" mógł być jeszcze dłużej grany. Ale teatr ma swoją politykę repertuarową i finansową, i musi iść dalej, a wykonawcy muszą szukać ról w nowych produkcjach.

musicalove.info: Rozmawiamy przy okazji kolejnego pokazu musicalu „Bodo”. To jeden z nielicznych musicali, których wychodzi do publiczności, podróżuje. Spektakle były już w różnych częściach Polski.

Dariusz Kordek: To jest jedyny w Polsce podróżujący musical. Śmiejemy się, że zawozimy ten gatunek "pod strzechy". Graliśmy w różnych salach, w namiocie, w plenerze. To jest czasami trudne i stresujące, ale odbiór jest fantastyczny, bo nie każdy może pozwolić sobie by jechać do Warszawy, Gdyni, Poznania i zafundować dwa drogie bilety, opłacić podróż. Więc my przyjeżdżamy do ludzi. To jest kameralny spektakl, bez rozmachu, ale jest taniec, step, śpiew, sceny dialogu, monologi. Są też multimedia, efekty dźwiękowe. To się łączy w całość, nad którą czuwa reżyser Dariusz Taraszkiewicz. To spotkanie z publicznością jest zawsze niezapomnianym przeżyciem.

musicalove.info: Eugeniusz Bodo to barwna i interesująca postać. Czy aktorowi trudno zagrać innego aktora?

Dariusz Kordek:  Nie. To może nawet jest łatwiejsze. Jako aktor wiem więcej na temat tego zawodu i łatwiej taką rolę zbudować. Można także pokazać charakterystyczne elementy zachowania, nawyki, psychologię postaci precyzyjniej, ponieważ wiem o tym środowisku dużo więcej niż tak zwani „cywile”.

musicalove.info: Teatr Syrena ogłosi niedługo casting do musicalu Czarownice z Eastwick. Chciałbym Pan zagrać główną rolę, znaną Polakom z filmowej kreacji Jake'a Nicolsona?

Dariusz Kordek: Ciekawa rola zawsze warta jest wysiłku i ryzyka pokazania się na castingu. Tym bardziej, że takich dojrzałych, wielowymiarowych ról w musicalach nie ma zbyt wiele. Najważniejsze jest by w pracy aktorskiej nie tracić świeżości, nie tracić energii do grania, wtedy w można musicalach grać długo... jeśli ty nie zabraknie pasji.

(wywiad autoryzowany)