"Gorączka Sobotniej Nocy". Tanecznym krokiem w dorosłość

Fot. P. Burda /TM Gdynia

Teatr Muzyczny w Gdyni, realizacją musicalu "Gorączka Sobotniej Nocy", bardzo wysoko zawiesił poprzeczkę. Spektakl w reżyserii Tomasza Dutkiewicza tętni dynamicznym tańcem, a świetnie przetłumaczone i rewelacyjnie zaaranżowane piosenki, sprawiają, że na nowo zakochujemy się w przebojach zespołu Bee Gees. Zakurzoną kasetę video z "Saturday Night Fever" z Johnem Travoltą można odłożyć do lamusa. Jej miejsce wśród pozycji "must have - must see", od dziś zajmuje najwyższej klasy musical, w który zainwestowano to, co najcenniejsze: talent aktorów, tancerzy i muzyków oraz setki godzin mozolnej, wyczerpującej pracy! Efekt przerasta oczekiwania!

"Gorączka sobotniej nocy" to historia 19-letniego Tonego Manero, w którego wciela się Krzysztof Wojciechowski (zaledwie 10 lat temu ukończył Studium Wokalno-Aktorskie im. Danuty Baduszkowej, działające przy gdyńskim teatrze). Ma na swoim koncie blisko 20 musicalowych ról, ale jestem przekonany, że to występ w "Saturday Night Fever" stanie się (przynajmniej na ten moment) najważniejszą kreacją jego kariery. Tony pracuje w sklepie z farbami pana Fosco (rewelacyjny w tej roli Andrzej Śledź). Jego klienci uwielbiają młodego sprzedawcę ("lubią jak śmigasz na drabinach" - mówi Fosco). Jest idealnym handlowcem; czarującym kobiety i żartującym z mężczyznami. Po pracy wraca do domu, w którym mieszka z bezrobotnym, zgorzkniałym ("zawsze przynosiłem pieniądze, a teraz co?") i despotycznym ojcem (Marek Richter), matką (Anna Andrzejewska) - gorliwą katoliczką, trzymającą w ryzach w rodzinę ("dopóki mamy ostatniego dolara, będziemy jeść jak ludzie") oraz siostrą Lindą. Tony ma również brata, księdza Franka (Tomasz Gregor), którego zdjęcie wiszące na ścianie jest obiektem kultu dla Flo Manero.

Wyczekiwanym momentem tygodnia jest w weekend. Tony spędza w dyskotekowym klubie ODYSSEY 2001. Towarzyszą mu: buzujący testosteronem Joe (świetnie zagrany przez Tomasza Bacajewskiego), Double J (Sebastian Wisłocki) oraz nieco zagubiony w świecie Bobby C (Maciej Podgórzak), dla którego nikt nie znajduje czasu, by go wysłuchać. Co w efekcie doprowadza do tragicznych wydarzeń.

Tony - z wypracowaną fryzurą ("wiesz ile czasu zajmuje mi zrobienie takiej fryzury") - poddaje się rytmowi disco. To król parkietu, z którym chce zatańczyć każda dziewczyna ("Tony czy mogę otrzeć ci czoło" - mówi jedna z nich, a inna po buziaku krzyczy: "ludzie, pocałowałam Ala Pacino). Wśród fanek tancerza jest - zakochana w Manero ("ja innego nie chcę wcale") - Annette (fantastycznie zagrana przez Maję Gadzińską). Wspólnie z Tonym mają ćwiczyć ("nie bzykać, nie randkować, ćwiczyć") do konkursu tańca. I wtedy pojawia się niewiele starsza Stephanie Mangano (Agnieszka Przekupień, dla której ta rola, to zerwanie z wcześniejszymi kreacjami na musicalowych scenach; na taką Przekupień warto było poczekać). Choć dzielą ich dwa światy "nie tylko pod względem dotychczasowych doświadczeń". Stephanie obyta wśród ludzi show-biznesu (spotykała się z Cat Stevensem, Eltonem Johnem), decyduje się na wspólny udział w konkursie tańca. "Jesteś szczęśliwcem, że możesz ze mną tańczyć"... Do czego doprowadzą losy bohaterów, pozwólcie, że opowie Wam scena Teatru Muzycznego w Gdyni.

Fot. P. Burda /TM Gdynia

"Gorączka sobotniej nocy" zabiera nas na Brooklyn lat 70-tych ubiegłego wieku, ale reżyser Tomasz Dutkiewicz tworzy dla nas świat całkiem współczesny... Gdyby zdjąć z aktorów kostiumy (będące efektem świetnej pracy Anety Suskiewicz) i ubrać we współczesne stroje, spektakl - może straciłby realia czasów, ale z pewnością nie umniejszyłoby to przesłaniu musicalu. Bo tematy są wciąż te same.  Start w dorosłe życie ("Jesteś za młody i brak ci klasy, jesteś na drodze donikąd"), czas podejmowania pierwszych samodzielnych decyzji, życie na własny rachunek. Dylematy, wybory (Frank rezygnuje z bycia księdzem), czasami zderzenie marzeń i oczekiwań z rzeczywistością. - "Cały czas mam tego dość, życie ze mnie drwi, oni tam leją wodę wciąż i tylko mi wciskają kit. Gadanie, ściemnianie, nie słuchaj tych bzdur" - śpiewa Tony ("Jive Talking"). Do tego dochodzą trudne relacje rodzinne. "Wiesz ile razy usłyszałem, że jestem dobry? Dwa pieprzone razy. W dyskotece i sklepie, bo na pewno nie od Ciebie" - mówi do ojca Tony. Nasz świat niewiele różni się od tego amerykańskiego...


Muzyczna strona musicalu to dla widza prawdziwa przyjemność. Ta sama, z którą wychodziło się z musicalu "Mamma Mia", nucąc nieśmiertelne szlagiery. Znane, taneczne rytmy wielkich hitów zespołu Bee Gees są w "Gorączce" nie tylko tłem czasów, w których rodziła się fascynacja muzyką disco, ale również precyzyjnie opowiadają historię Tonego, Annette i Stephanie. Przekład Daniela Wyszogrodzkiego dał piosenkom braci Gibb nowe życie. "Bo teraz noc, tylko ty i ja, Rośnie w nas gorączka, Tylko noc, tylko ty i ja, to jest noc sobotnia" - od razu wpada w ucho tłumaczenie "Fever Night". "A ty nie stój, tylko tańcz, Bo lepiej tańczyć, yeah, tańczyć chce" ("You Should Be Dancing"). Z pewnością zanucicie "Buty do boogie, Boo, boo, boogie w butach mam, I porywam cię w tan" ("Boogie Shoes"). A "Co za kobieta, kobieta lepsza niż sen, Co za kobieta, moja odbiera mi dech" ("More Than a Woman") wzruszy każdego.

Cieszę się, że zaaranżowanie utworów sprzed blisko 40 lat powierzono Tomaszowi Filipczakowi. Krótko - właściwy muzyk na właściwym miejscu. Bo oprócz dyskotekowego - gorącego, rytmicznego - brzmienia, grane przez niesamowitych muzyków gdyńskiej sceny nuty, mają w sobie coś lekkiego, orzeźwiającego i... dostojnego jednocześnie. Może to zasługa subtelnie brzmiących instrumentów smyczkowych (np. w "Immortality"), nadających muzyce bardzo oryginalny charakter. Można się rozsmakować w zaskakujących rozwiązaniach aranżacyjnych od uwertury aż po ostatnią nutę spektaklu. Nie wyobrażam sobie, że "Gorączka Sobotniej Nocy" nie zostanie zarejestrowana na płycie! Zestaw takich hitów były idealnym towarzyszem podróży samochodem i doskonałym dodatkiem tanecznej imprezy!

Fot. P. Burda/TM Gdynia

Bee Gees po polsku brzmią genialnie. To również zasługa cudownych głosów. Marcin Słabowski, w "Gorączce Sobotniej Nocy" jest dla mnie wokalnym objawieniem. Absolwent Baduszkowej sprzed 4 lat, po kilku drugoplanowych rolach, daje się poznać od najlepszej strony. Jego postać to Monty, DJ klubu ODYSSEY - "ja nie pracuję, tylko gram". I śpiewam - dodajmy. Wspólnie z najmocniejszymi głosami gdyńskiej sceny Karoliną Trębacz i Katarzyną Kurdej (grają wymiennie) przebojowo wykonuje "Disco Inferno" ("A wtedy wołasz, Płoń, mała płoń, W tańcu spalaj się"), "Nights on Broadway" (Zawołaj nas, wszystkie noce na Broadwayu") czy "Fever Night". Maja Gadzińska swoje wokalne możliwości pokazuje w emocjonalnym "Skoro to nie ty" - "If I Can't Have You". Booby C - Maciej Podgórzak spektakularnie wykonuje swój song - "Tragedia, gdy nie znajduję sił, by dalej iść" ("Tragedy"). Niesamowicie emocjonalny jest solowy utwór Agnieszki Przekupień ("What kind of fool"). Mistrzowsko Przekupień wykonuje duet, wspólnie z Krzysztofem Wojciechowskim "Jak głęboko kochasz mnie, ja wiedzieć chcę" ("How deep is your love"). Sam Wojciechowski zauroczył mnie piosenką "Ja chcę wiecznie żyć" ("Immortality").

Od muzyki tylko krok do tańca. A tych - wypracowanych dziesiątkami godzin ciężkich treningów - kroków są setki. Czasami nawet za dużo. Tak wiele dzieje się na scenie - zwłaszcza w grupowych choreografiach - że nie wiadomo na kim skupić uwagę, by nie stracić nic z pełnego obrazu. Nie trzeba być specjalistą, by zauważyć ogrom wysiłku włożonego w ruch na scenie. Kończący pierwszy akt "You Should Be Dancing" oraz wiązanka na finał wyciskają z artystów resztki energii! Prawdziwa uczta dla miłośników tańca, zafundowana przez Sylwię Adamowicz i Magdalenę Soszyńską. To nie tylko disco, ale i wywodzący się z Bronxu breakdance z genialnym headspinem (zachwycający bboye Patryk Klepacki, Rafał Połubiejko) oraz boogie i zmysłowe tańce latynoskie. Zwróćcie uwagę na scenę konkursu tańca w ODYSSEY 2001 oraz występ Marii i Cesar (Monika Grzelak i Piotr Burba). Co za klasa! Absolutnie zgadzam się z Tonym. To im należy się główna nagroda! Są oczywiście choreograficzne smaczki, np. ruch tancerzy pojawiający się na początku śpiewanej przez Bobby'ego piosenki "Tragedia".

Fot. P. Burda/TM Gdynia

Scenografia Wojciecha Stefaniaka to gigantyczna metalowa konstrukcja - dopieszczana precyzyjną animacją - obracająca się niczym dwunastocalowa winylowa płyta w rytm pulsującej muzyki. Klubem ODYSSEY stworzonym przez Stefaniaka, Teatr Muzyczny w Gdyni, może zaimponować każdemu fanowi klubowego życia. Jest świecący feerią kolorów dancefloor, nad którym unosi się kula odbijająca barwne światła. Refleksy wędrują po scenie, po ścianach teatru, po twarzach widzów... Nie można czuć się inaczej - jesteśmy w gigantycznej dyskotece (na ponad tysiąc osób!). Do tego lustro zawieszone nad sceną pod kątem, w którym widzimy odbicie tancerzy i wspomnianej wielobarwnie podświetlanej podłogi. Rewelacja. To samo lustro wykorzystane jest w scenie w szkole tańca. To tylko lustro, ale tworzy (wraz z odbitymi postaciami aktorów) niesamowita przestrzeń. Jakby dodatkowy punkt widzenia.

"Gorączka Sobotniej Nocy" to kolejny hit Teatru Muzycznego w Gdyni. Obowiązkowa musicalowa pozycja nie tylko dla fanów gatunku. To olbrzymia dawka pozytywnej energii, którą po spektaklu można zabrać ze sobą. Może wystarczy do następnej wizyty w "Baduszkowej". I proszę pamiętać. Tej "Gorączki" nie musicie konsultować z lekarzem, ani farmaceutą. Polecam!

Subiektywne spojrzenie na "Gorączkę Sobotniej Nocy" powstało po trzeciej próbie generalnej (z publicznością) 20 kwietnia 2018. Podczas wcześniejszej próby medialnej miałem okazję zobaczyć i usłyszeć we fragmentach pozostałych członków obsady: Beatę Kępę (jako Stephanie), Izabelę Pawletko (Annette) i Filipa Cembalę (Tony). Również i oni zaskoczą Was swoją grą i wokalnymi umiejętnościami!

maciejgogolkiewicz@musicalove.info

Musicalove aktualności