"Wikingowie. Musical nieletni". Dzieci dają lekcję dorosłym

Życie to nie bajka. Ale bajką można opowiedzieć o życiu. Także tym współczesnym. Teatr Komedii Valldal stworzył w Gdańsku zachwycający, bawiący, ale i wzruszający musical. Występujące na scenie dzieci zaskakują profesjonalną grą i co ważne... mają wiele do przekazania nam dorosłym.

Musical zabiera nas "gdzieś przed siedmioma górami, nad morzem zimnym jak nóż", do wioski wikingów zamieszkiwanej jedynie przez dzieci. Tworzą małą społeczność, w której "każdy już od dzieciństwa ma prac i zadań wór". W wiosce są rybacy, myśliwi, wojownicy, strażnicy, szamanka i praczki... "Tutaj każdy ważny jest". Nie ma tu dorosłych - ponad 5 lat temu "zniknęli gdzieś za mgłą i zrodził się dylemat, czy oni są, czy ich właściwie nie ma. Cóż po rodzicach co, są ciągle nieobecni. O szczęście walczą gdzieś". Szczęście, za którym popłynęli to złote jabłka - "to jest rzecz, nawet całkiem fajna lecz, jak nie patrzeć to jest tylko mała rzecz, potem kiedyś spojrzysz wstecz, po co była ci ta rzecz, skoro inne ważne chwile poszły precz". Stęsknione dzieci podejmują decyzję o wyprawie na tajemniczą wyspę Skrymira. "Tu ze złotych drzew, spływa złoty cud". To tu hoduje się złote jabłka, dzięki którym rzekomo "żyć ma się prościej". Na wyspie Skrymira przebywają - nieświadomi upływającego czasu - rodzice małych wikingów. By dotrzeć do tego miejsca pokonują bezkresne morze. Podróż kończy się sukcesem - pokonaniem złego właściciela wyspy złotych jabłek i uwolnieniem rodziców - "bo pokonać można każdą w świecie falę, jeśli na pokładzie wszyscy razem są". Podróż kończy dobrym się finałem.

Fot. P.Manasterski/Teatr Komedii Valldal

To brzmi jak bajka, fantastyczna historia dziejąca się w krainie fiordów. I tak z pewnością odbierają ją - oglądając "Wikingów" - najmłodsi widzowie. Emocjonują ich przygody małych wojowników, budzą strach leśne stwory, śmieszą trolle (które proponują lizanie szyszki, czy skok przez niewidoczną rzekę) i wykrzykują z sali "dawaj Jon", gdy mały wiking walczy ze złym Skrymirem... Opowieść wciąga młodych widzów. Gdy oglądałem "Wikingów", w sali gdańskiego NOT-u było przeszło 400 dzieci. Nie widziałem na ich twarzach znudzenia. Całkowicie pochłaniało je to, co działo się na scenie.

Ale to dorośli ze spektaklu wychodzą poruszeni. Bo musical pokazuje problemy, które nas współcześnie dotykają. Pogoń za pieniędzmi (złotymi jabłkami), za "złotym darem młodości" rozdzieliła już niejedną rodzinę. Wyjeżdżamy za granicę, na "nasze wyspy Skrymira", w poszukiwaniu szczęścia. Dorosłym niewiele trzeba - "trochę pracy, ciutkę stresu, już masz własny znak sukcesu". Wiele scen niesamowicie wzrusza. W jednej z nich dzieci wołają swoich rodziców. W tym chórze - "mamo, tato" jest niesamowity smutek, tęsknota za rodziną - "dzieci potrzebują mamy, by wraz z tatą osuszyła słone łzy". W innej scenie, będącej snem małych wikingów, widzimy koniec dziecięcej beztroski. Z wesoło tańczącą małą dziewczynką, rozstaje się ojciec, skuszony złotym jabłkiem. Dorosłych wzruszają śpiewane przez nieletnich wikingów piosenki. W jednej z nich dostajemy lekcję życia: "Lepiej śpiewać coś od rzeczy, niźli żyć dla jakiejś rzeczy, życie tyle ma momentów, nie trać ich na zbiórkę sprzętów".

"Wikingowie. Musical nieletni" zachwyca aktorskimi i wokalnymi umiejętnościami. Już od początku porusza głos siwowłosej Sigrid zagranej przez Paulinę Napierałę. Swoją grą i niesamowitym śpiewem zaskoczyli mnie również Zuzanna Polańska (Siv) oraz Artur Blanik (Jon). Genialnie wykonany song "Za domu progiem", przypomina najlepsze musicalowe duety. Doceniam swobodę wikingowej młodzieży Amelii Wasak (Astrid), Anastazji Madej (Frigg), Agnieszki Mąkinii (Yngvild) oraz Nikodema Bogdańskiego grającego walecznego Eryka. Idealnie weszli w swoje postacie, grając je niesamowicie dojrzale. Wysiłek rozbawienia publiczności wzięły na siebie trolle: Martyna Koniarska, Nadia Gazecka i Dominka Biłyk. Oczywiście udało się. W tym nieletnim towarzystwie doskonale odnalazł się Leszek Andrzej Czerwiński, grający Skrymira. Wymawiane przez niego "sssss", "zzzz" mrozi krew w żyłach. Podziwam całą ekpię występującą na scenie i... nie mogę się doczekać kolejnej premiery w Waszym wykonaniu. Uwaga! W musicalu "Wikingowie" jest kilka obsad. To ponad osiemdziesięciu młodych artystów.

Fot. P. Manasterski / Teatr Komedii Valldal

"Wikingów" - według scenariusza Szymona Jachimka - wyreżyserował Tomasz Valldal-Czarnecki. To niesamowicie profesjonalny i dopracowany spektakl. Scenografię i kostiumy przygotowała Monika Ika Wójcik. Autorką choreografii jest Vilde Valldal-Johannessen. Chylę czoła przed Arturem Guzą, który napisał muzykę i wokalnie przygotował aktorów. Piosenki brzmią jak w najwyższej jakości musicalu (dzięki dostępnej płycie CD z nagraniem, można zabrać je ze sobą). Również instrumentarium jest doskonale przemyślane, dzięki czemu perfekcyjnie oddaje tajemniczy, nieco mglisty klimat świata fiordów. Brzmienie didgeridoo - bezcenne. Charakteru utworom dodaje wspaniale brzmiący kwartet smyczkowy. Dźwięk w spektaklu brzmi zjawiskowo - to zasługa firmy OFFSTAGE. Całość w światło ubrał Mateusz Gostkowski. Zachwyca również plakat stworzony przez Michała Dziekana. Wizerunki z plakatu ozdabiają też okładkę płyty czy t-shirty.

Musicalove.info poleca "Wikingów. Musical nieletni". Zajrzyjcie do wioski wikingów, w której każdy znajdzie coś dla siebie. To będzie niepowtarzalna przygoda zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. To również doskonała okazja do kontaktu z gatunkiem jakim jest musical. Na dodatek świetnie przygotowany!

Najbliższe spektakle 30 maja w Filharmonii Kaszubskiej (tu są bilety), 3 czerwca w Kwidzyńskim Centrum Kultury oraz 14 i 15 czerwca w Gdańsku (bilety znajdziesz tutaj).

Powyższa recenzja powstała po spektaklu dnia 20.04.2018 (12:00)
 

Musicalove aktualności